"Dziennik Smartona". Późny debiut pisarski prawnika rodem ze Szczecinka

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Maciej Kacparzak i okładka książki
Maciej Kacparzak i okładka książki archiwum
Maciej Kacprzak, znajomy prawnik ze Szczecinka (od prawie 30 lat w „delegacji” w Poznaniu : ) zrobił mi miłą niespodziankę śląc w okolicach mych urodzin swój książkowy debiut. Tytuł „Dziennik Smartfona” (nie bez kozery pisanego z wielkiej litery) mówi wszytko.

Aby za wiele nie zdradzić (dla młodszych: spoilerować) powiem tylko to, że to rok z życia Hunów (czyli ludzi) widziany oczami (a raczej kamerką) rzeczonego telefonu. Choć to niepozorne urządzenie już dawno przestało służyć tylko do rozmów. Obraz życia rodziny, raczej przeciętnej inaczej, bo jej dylematy to czy święta spędzić na Kanarach czy w Dubaju, kreślony jest niezwykłą lekkością i humorem. Jak na debiutanta brawo – może Maciej minął się z powołaniem zakładając togę?

Nie sposób się nie uśmiechnąć czytając perypetie już właściwie nie ludzi, ale Smartfona, bo to bóstwo-fetysz XXI wieku zyskuje osobowość, świadomość. Duszę niemal.

Ale niech to Was nie zmyli. To nie książeczka do pośmiania. Bo z kogo się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie. To w istocie przejmująca satyra na współczesny, odhumanizowany świat, gdzie życie nie tyle przenosi się z realu do wirtualu, co już w nim tkwi po uszy. Z opłakanymi dla relacji ludzkich skutkami.

Tak, bo ile razy w czasie lektury niezbyt długiego „Dziennika” zerknąłem na swój telefon, sprawdziłem pocztę i fejsa? I pogodę, choć leżąc w ogrodzie widzę, że nie pada?

A i sam Maciej opiera się rewolucji (choć profil na fejsie ma) i z uporem zostaje przy poczciwej „komórce” na guziki. Ja też bym tak chciał. Jak Autor, jesteśmy chyba ostatnim pokoleniem, urodzonym jeszcze w głębokim PRL-u, dla których wszechogarniająca sieć mogłaby nie istnieć. Które wiedzę o świecie zdobywało z książek samemu wyszperanych w bibliotekach, w szkole, na podwórku, od rodziców i nauczycieli. Dla którego telefon to urządzenie z okrągłą tarczą do wybierania numerów (zresztą nie dla każdego w Polsce Ludowej dostępne) i dzwonienia do cioci z Grójca przez panią z międzymiastowej.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie