Mieszkaniec Szczecinka o astronautyce wie wszystko. Niezwykła kolekcja [zdjęcia]

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Jarosław Brancewicz
Jarosław Brancewicz archiwum Jarosław Branceiwcz
Jarosław Brancewicz, najwierniejszy z wiernych uczniów astronoma-amatora Adama Giedrysa ze Szczecinka. To dzięki niemu do Szczecinka sprowadzono – i to dwukrotnie – skałę księżycową.

Na co dzień Jarosław Brancewicz ze Szczecinka jest pocztowcem, ale jego ogromną pasją jest eksploracja kosmosu i kolekcjonowanie pamiątek po jego zdobywcach. Jako uczeń podstawówki pod koniec lat 70. XX wieku trafił – jako chyba wówczas każdy młodych człowiek ze Szczecinka – do obserwatorium i pracowni astronomicznej Adama Giedrysa, krawca z zawodu, astronoma z powołania. W jego królestwie na strychu kamienicy przy ulicy Kościuszki pan Adam pokazywał nie tylko gwiazdy i eksponaty związane z lotami w przestrzeń kosmiczną. Przede wszystkim jednak pozwalał nam wtedy marzyć, pokazywał możliwości i – jak to się górnolotnie mówi – perspektywy. Dawał nadzieję, że mimo skrzeczącej rzeczywistości PRL nie ma rzeczy niemożliwych do osiągnięcia.

Z – bez słowa przesady – tysięcy młodych osób, jakie się przewinęły przez pracownię pana Adama, wiele mniej lub bardziej poważnie zajęło się astronomią na zajęciach, które prowadził. Niektórzy zaś zostali nawet zawodowymi badaczami kosmosu.

Jarosława Brancewicza od zawsze pasjonowały loty kosmiczne. Jako, że miał niewielkie szanse, aby zostać kosmonautą, postanowił poświecić się zbieraniu pamiątek – głównie zdjęć z autografami ludzi, którzy polecieli w kosmos. O astronautyce wie niemal wszystko. A zaczęło się od listu do Sally Ride, pierwszej Amerykanki w kosmosie. I prośby o zdjęcie z podpisem.

Ku jego zdumieniu, odpowiedź przyszła. – Była to dla mnie także motywacja do nauki angielskiego – uśmiecha się pan Jarek, który z czasem stał się niemal domownikiem na szczecineckiej poczcie śląc setki i tysiące listów do astronautów, kosmonautów i agencji badań kosmicznych. W ten sposób zdobył większą część swojej imponującej kolekcji.

Dziś jego zbiory liczą tysiące eksponatów, choć z czasem kolekcjonowanie utrudniło pojawienie się aukcji internetowych, na których zaczęto handlować autografami astronautów. To wielu z nich zniechęciło do wysyłania swoich zdjęć kolekcjonerom – co innego. Naszemu rozmówcy oferowano wielkie kwoty za szczególnie unikatowe zdjęcia, ale dla niego nie mają one wartości materialnej. Poza tym trzyma się zasady, że żadnego nie kupuje – to podarunki i odpowiedzi na prośby o przesłanie zdjęć.

Zresztą jak się rozstać z taką relikwią jak absolutnie unikatowe ujęcie członków lotu wahadłowca Columbia, wykonane i podpisane przed ich tragicznym lotem? Jedno z niewielu na świecie, bo znalazła się na nim Stefania Turner, opiekunka misji.

Jarosław Brancewicz ma fotografie członków misji amerykańskich – Merkury, Gemini, Apollo, załogi wahadłowców. Są także zdjęcia radzieckich kosmonautów, choć wbrew pozorom zdobycie ich nawet dla kolekcjonera z Polski będącej w bloku demoludów było trudniejsze niż od Amerykanów. Ma autograf Neila Armstronga, pierwszego człowieka na Księżycu. Ma i podpis Jurija Gagarina, pierwszego człowieka, który poleciał w przestrzeń kosmiczną (choć akurat w tym wypadku są wątpliwości co do autentyczności). Notabene to jedyne zdjęcie, za które pan Jarek zdecydował się zapłacić na aukcji. Nie mogło także zabraknąć pierwszej kobiety w kosmosie – Walentyny Tiereszkowej. Jest i pamiątkowy wpis od Mirosława Hermaszewskiego, jedynego jak na razie (poza panem Twardowskim) Polakiem w kosmosie.

Są także pamiątkowe, okolicznościowe koperty, znaczki pocztowe, stemple, dokumenty, plakietki poszczególnych misji. A także prywatne list od astronautów. W sumie grubo ponad 2,5 tysiąca eksponatów.

To także Jarosław Brancewicz doprowadził do tego, że do Szczecinka ponownie w roku 1998 i 2010 udało się sprowadzić na wystawę skałę z Księżyca. Wypożyczenie jej od Amerykanów nie jest proste, ale pan Jarek miał i ma takie zaufanie NASA, że udało się to zorganizować. – Ekspozycja z roku 1998 miała przypomnieć tę z 1971, gdy to panu Adamowi Giedrysowi udało się sprowadzić okruch z Księżyca, szkoda, że tego nie doczekał… - mówi kolekcjoner.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie