Nowa hala Opaku Szczecinek już stoi. Firma odradza się po dramatycznym pożarze [zdjęcia]

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Budowa nowej hali Opaku
Budowa nowej hali Opaku Opak
Kończy się powoli budowa nowej hali fabryki opakowań Opak w Szczecinku. Od dramatycznego pożaru, który zmiótł zakład z powierzchni ziemi mija półtora roku. I Opak się odrodził, zatrudnia i wciąż szuka nowych pracowników.

Na terenie fabryki Opak przy ulicy Harcerskiej w Szczecinku stoi gotowa już niemal nowa produkcyjna do wytwarzania tekturowych opakowań. – Prace są zaawansowane w 80 procentach, gdyby nie ostra zima to pewnie już bylibyśmy na finiszu, ale myślę, że w marcu hala będzie ukończona, a w następnych miesiącach uruchomimy tu produkcję, bo nowe maszyny są już zamówione – mówi Marcin Pączka z jeden z szefów firmy dodając, że wymagało to ogromnej determinacji i pracy zarządu, który teraz tworzy z bratem i żoną.

Po zakończeniu robót przy ociepleniu dach i świetlikach wylana zostanie posadzka, a do hali wjadą nowe maszyny. Cała hala wybudowana m.in. przy wsparciu unijnym na projekty badawczo-rozwojowe ma blisko 6 tysięcy metrów kwadratowych. Stanęła na miejscu dawnych obiektów Opaku, które ogień – po za biurowcem – strawił doszczętnie.

Mimo dramatycznego z sierpnia 2019 roku fabryka zatrudniająca około 250 osób już we wrześniu wznowiła produkcję opakowań w starej siedzibie przy ulicy Słowiańskiej. – W sumie działamy obecnie w Szczecinku w czterech lokalizacjach, częściowo w wynajętych obiektach, co oczywiście rodzi problemy logistyczne – Marcin Pączka dodaje, że powrót na Harcerską ułatwi codzienne funkcjonowanie.

Na dziś Opak zatrudnia prawie 60 osób. I wciąż zatrudnia nowych pracowników. – Staramy się przede wszystkim dotrzeć do dawnej załogi, bo to doświadczeni i sprawdzeni pracownicy, ale oczywiście jesteśmy także otwarci na nowych – mówi nasz rozmówca.

12 sierpnia 2019 roku zapisał się w historii firmy Opak czarnymi zgłoskami. W ciągu kilku godzin ogień strawił niemal cały zakład produkujący tekturę i opakowania. Hale przy ulicy Harcerskiej – niemal 16 tysięcy metrów kwadratowych pod dachem – zamieniły się w kłębowisko poskręcanych blach i belek. Spaliły się także maszyny, pojazdy, materiały…

Ocalał jedynie biurowiec, choć i on został poważnie uszkodzony. Z dnia na dzień zniknęła z powierzchni fabryka zatrudniająca około 250 osób, w tym wielu niepełnosprawnych. Widząc ogrom zniszczeń można było zwątpić, czy kiedykolwiek jeszcze zostanie tutaj wznowiona produkcja.

W zeszłym roku prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie przyczyn pożaru. Biegli ustalili, że spowodowało go zwarcie instalacji elektrycznej i wykluczyli udział osób trzecich.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie