"Ruski mir" w powojennym Szczecinku. Powstaje ważna publikacja [zdjęcia]

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Dariusz Trawiński (z prawej) przekazuje materiały do broszury Mateuszowi Zacharewiczowi ze szczecineckiego Muzeum Regionalnego
Dariusz Trawiński (z prawej) przekazuje materiały do broszury Mateuszowi Zacharewiczowi ze szczecineckiego Muzeum Regionalnego Rajmund Wełnic
Udostępnij:
Szczecineckie muzeum wyda broszurę poświęconą ofiarom zbrodni sowieckich w Szczecinku w latach powojennych. Zwieńczeniem zaś kilkuletniej pracy Dariusza Trawińskiego, który udokumentował te tragedie będzie ścieżka edukacyjna po cmentarzu i miejsce pamięci tych ofiar.

Dariusz Trawiński, pasjonat historii Szczecinka i okolic, złożył właśnie w Muzeum Regionalnym materiały do druku broszury o 20 ofiarach zbrodni, jakich dopuścili się czerwonoarmiści na Polakach – repatriantach osiedlających się w mieście po II wojnie światowej. - To moje ustalenia i opracowane artykuły Jerzego Gasiula – mówi Dariusz Trawiński, który od roku 2018 wykonał benedyktyńską pracę, aby ustalić szczegóły zapomnianych często mordów.

CZYTAJ TEŻ:

To dziesiątki wizyt w archiwach na całym Pomorzu, spotkania z nielicznymi już świadkami i członkami rodzin pomordowanych przez Sowietów, przekopywanie się przez nieliczne dokumenty i literaturę na ten temat, a nawet przeglądanie parafialnych ksiąg zgonów, w których – w odróżnieniu od oficjalnych akt – odnotowywano przyczynę śmierci. Polskie władze i organy porządku – im niższy szczebel tym rzetelniej – także dokumentowały przypadki bezprawia, jakich dopuszczali się żołnierze Armii Czerwonej nie tylko zresztą na polskich repatriantach, ale i na Niemcach, którzy nie uciekli na czas przed frontem. Co z tego, skoro jeżeli nawet udało się ustalić sprawców, to dochodzenie przejmowała strona sowiecka i – jeżeli w ogóle – ktoś ponosił karę za rabunki, gwałty i morderstwa to nie ma o tym wzmianki w polskich dokumentach.

A było co dokumentować, bo tylko w ówczesnym powiecie szczecineckim Dariusz Trawiński naliczył około 50 ofiar i grobów zbrodni sołdatów z czerwoną gwiazdą. A to na pewno nie wszystkie. - Tylko na szczecineckim cmentarzu pochowanych jest 20 takich osób, z czego udało mi się zidentyfikować 15 grobów – mówi badacz, dzięki staraniom którego władze Szczecinka zgodziły się zwolnić je z opłat cmentarnych. Większość bliskich pomordowanych bowiem już nie żyje lub nie mieszka w Szczecinku i mogiłom groziła likwidacja.

Wydanie broszury nie skończy przywracania pamięci o ofiarach – Instytut Pamięci Narodowej zwrócił się do władz Szczecinka o wyznaczenie miejsca na cmentarzu, w którym można godnie upamiętnić zabitych (miejsce pamięci powstanie przy głównej alei cmentarnej). - Przy zidentyfikowanych grobach staną także tabliczki z krótkim historii tu pochowanych oraz kodem QR, dzięki którym na smartfona będzie można ściągnąć obszerniejszy opis – Dariusz Trawiński dodaje, że to najlepszy sposób ocalenia pamięci i oddanie hołdu pomordowanym.

Znajdziemy tam np. historię Henryka Ossowskiego i Edwarda Urbanowicza, dwóch żołnierzy Armii Krajowej z Wilna, którzy brali m.in. udział w operacji „Ostra Brama” (wyzwolenie Wilna przed nadejściem Sowietów, za co zresztą zostali wywiezieni do Kaługi), a przez „ruskim mirem” uciekli do Szczecinka. I tu niestety ich dopadł... ich mogiły dzieli kilkanaście metrów. 24-letni Henryk Ossowski zginał w kwietniu 1946 roku, gdy jego motor na ulicy Pomorskiej przejechał rosyjski samochód, co w praktyce było egzekucją, gdyż Sowieci chcieli zrabować motor, który naprawiał w swoim warsztacie. - Nie pozwolił im na to, a gdy wyjeżdżał z pracy zaczaili się na niego i z premedytacją rozjechali – mówi Dariusz Trawiński.

O rok młodszy Henryk Urbanowicz zginął w czerwcu 1946 roku, gdy pięciu sołdatów napadło na niego, gdy wracał z żoną i matką z dworca PKP. Na placu Winnicznym zabrali im walizkę, a na odchodne jeden z napastników zastrzelił bezbronnego mężczyznę. Zmarł na oczach bliskich.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów pod ostrzałem. Relacja ukraińskiej dziennikarki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie