Szczecineckie parafie w czasie epidemii. Na początek Mariacka [zdjęcia]

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Wierni w kościele Mariackim na wspólnym zdjęciu sprzed 5 lat Rajmund Wełnic
Rozpoczął się Wielki Tydzień i większość wiernych nie może odwiedzić swoich kościołów i uczestniczyć w duchowych przygotowaniach do Wielkanocy. Dziś więc - z myślą o nich - przypominamy cykl naszych prezentacji szczecineckich parafii sprzed kilku lat. Zaczynamy od parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Kościół Mariacki, największa świątynia w Szczecinku, w roku 2008 obchodził stulecie istnienia.

Świątynia została zbudowana w stylu neogotyckim, ale posiada wiele nowoczesnych rozwiązań konstrukcyjnych i użytkowych. Kościół powstał jako zbór ewangelicki świętego Mikołaja, zastępując tym samym stary kościółek pod tym samym wezwaniem, który z uwagi na stan techniczny trzeba było rozebrać na początku XX wieku. Nowy kościół zaprojektował berliński architekt Hossfeld. Budowlę wznoszono na podmokłym terenie, gdzie wcześniej mieściły się ogrody Rudolfa Hutha. Stąd charakterystyczne sztucznie usypane wzniesienie, na którym stoi kościół i pale, na jakim go posadowiono. Inwestycja pochłonęła ówczesnych 325 tysięcy marek, w dużej części z kredytu, jaki zaciągnęła ówczesna parafia (ostatecznie miała go spłacić w roku… 1951). Budowa rozpoczęła się w 1905 roku, a już w lutym 1908 świątynia została konsekrowana. Mogła pomieścić 1260 wiernych na miejscach siedzących. Część wyposażenia przeniesiono ze starego kościoła (m.in. epitafium z połowy XVII wieku Doroty Westreglen, żony starosty Somnitza).

Ceglana konstrukcja do dziś góruje nad Szczecinkiem. Wieża wznosi się na 78 metrów. Do ostatniej wojny była jeszcze jedna wieża – niewielka sygnaturka nad ołtarzem, ale najprawdopodobniej została zniszczona w wyniku działań wojennych. W czasie wojen światowych wierni dwukrotnie stracili także dzwony. W pierwotnym wyposażeniu wieży były trzy dzwony. Podczas I wojny światowej dwa z nich zdemontowano i razem z miedzianą blachą z wieży kościelnej, zużyto na potrzeby militarne.

Ostał się jedynie dzwon odlany w roku 1907 w Szczecinie w firmie L. Mose i Syn. Ocalał bo miał zbyt dużą domieszkę żelaza, co czyniło go mało przydatnym dla armii. Po wojnie nazwano go imieniem św. Wojciecha. W 1926 roku we Wrocławiu odlano brązowy „dzwon ofiar wojny”, który ponownie został przetopiony, w tym razem podczas II wojny światowej. Św. Wojciech przez długie lata wisiał samotnie i czekał na towarzyszy.

Po wojnie kościół stał się świątynią katolicką pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Zbiórkę miedzianego i cynowego złomu na nowe dzwony ogłosił w latach 70., zaraz po przejęciu parafii ksiądz Jan Lis , tragicznie zmarły na placu budowy domu parafialnego, legendarny proboszcz parafii Mariackiej. Ofiarność parafian przeszła najśmielsze oczekiwania. Każdego dnia ludzie znosili do plebani stosy kolorowego złomu, jakieś kable, resztki cynowych naczyń. 8 września 1975 roku ksiądz biskup Ignacy Jeż konsekrował - w obecności wielkiego tłumu - dwa dzwony stojące przed kościołem. Nazajutrz znalazły się na wieży. Największy otrzymał imię Maryi Matki Bożej, drugi św. Maksymiliana.

Dumą szczecineckiej świątyni są witraże. Okna w prezbiterium pokazują sceny z życia Chrystusa. Wykonane z wielką starannością: witraże w oknach naw bocznych przedstawiające mękę Chrystusa według Wielkiej i Małej Pasji Albreta Dürera.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie