Kilka lat temu sensację wzbudził dzik z okolic Szczecinka, który zaprzyjaźnił się ze stadem krów i pasł się z nimi na łące pod lasem Kilka lat temu sensację wzbudził dzik z okolic Szczecinka, który zaprzyjaźnił się ze stadem krów i pasł się z nimi na łące pod lasem

Kilka lat temu sensację wzbudził dzik z okolic Szczecinka, który zaprzyjaźnił się ze stadem krów i pasł się z nimi na łące pod lasem (© Alik Buczacki )

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Pochodzącej ze Szczecinka wiceminister środowiska dostało się za list wzywający do masowego odstrzału dzików. Protestują ekolodzy, a myśliwi z naszego regionu będą raczej pozorować polowanie.

Sporo zamieszania w środowisku myśliwych wywołał list wiceminister środowiska Małgorzaty Golińskiej, poseł ze Szczecinka, nadzorującej Polski Związek Łowiecki, która w listopadzie zeszłego roku prosiła myśliwych o „dalsze intensywne prowadzenie odstrzału dzika”. Wątpliwości budzi kwestia odstrzału prośnych loch.

- Pismo zostało wysłane na prośbę myśliwych, aby doprecyzować tę kwestię i absolutnie nikt nie chce, aby strzelać do prośnych loch lub loch z młodymi - wiceminister mówi nam, że już w roku 2014 ustalono okresy, kiedy do dzików strzelać można. W roku 2017 zniesiono te ograniczenia, myśliwi mogą polować na dziki bez okresów ochronnych.

Rząd prowadzi bowiem walkę z afrykańskim pomorem świń (ASF), a to dziki mogą roznosić chorobę po kraju. Małgorzata Golińska przewodniczy grupie ds. zwalczania wirusa ASF, skupiającej fachowców z różnych dziedzin i instytucji, która z kolei realizuje rekomendacje rządowego zespołu kryzysowego. Zakłada on zmniejszenie populacji dzików do 0,1 osobnika na kilometr kw. (wcześniej było 0,5). W liczbach bezwzględnych mówimy o setkach tysięcy dzików.

Sytuację komplikują też zmiany w zachowaniach dzików - tzw. huczka, czyli ruja tych zwierząt, trwa od grudnia do stycznia, a w ciążę powinny zachodzić 3-letnie lochy. Dziś jest tak, że prośne są nawet roczne samice, a prosić się mogą przez cały rok i mieć nawet kilka miotów.

- Najbliższe skoordynowane polowania (mają się odbyć w trzy kolejne najbliższe soboty - red.) to realizacja rekomendacji spotkania z Głównym Lekarzem Weterynarii z 24 grudnia, który powiedział, że pojawiły się nowe ogniska pomoru - wiceminister mówiła nam wczoraj, iż wcześniej wydawało się, że choroba ustępuje, a Unia Europejska zdjęła nawet ograniczenia dotyczące hodowli świń w kilkudziesięciu gminach. Dodała, że plan jest taki, aby stworzyć pas buforowy między wschodnią a zachodnią częścią kraju, w której ASF jeszcze nie ma.

Małgorzata Golińśka wyjaśnia też, że polowania zbiorowe na ograniczonym terenie przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych, bo spłoszone dziki mogą się rozproszyć i rozwlec chorobę. Stąd apel, aby wszędzie zrobić to jednocześnie. - Odstrzał dzików to nie jedyny sposób walki z ASF, ważna jest tzw. bioasekuracja czy szybkie zbieranie padłych dzików - dodaje Małgorzata Golińska.

Masowy odstrzał dzików budzi protesty ekologów, ze względów etycznych nie pali się też do tego część myśliwych. Wielu nie skusi nawet 300 zł za odstrzelonego dzika (650 zł za lochę), jakie płaci Ministerstwo Rolnictwa. - Mamy zalecenia z okręgu PZŁ, spotkamy się w sobotę na zbiórce, ale to miało być polowanie kończące sezon łowiecki - Dariusz Tederko, sekretarz koła łowieckiego Darzbór w Szczecinku nie chciał nam jednak powiedzieć, jak w praktyce będzie wyglądać to polowanie i kolejne zaplanowane na następne tygodnie.

Inni myśliwi - choć nieoficjalnie - mówią, że etyka i poczucie człowieczeństwa nie pozwala im strzelać do dzików, które są prośne lub mają młode. - Realizacja zaleceń ministra, choć nie wiem czy realna do spełnienia, oznaczałaby wytępienie tego gatunku w naszych lasach - mówi jeden z myśliwych. - A dzik jest w nich pożyteczny.

Afrykański pomór świń to śmiertelna zakaźna wirusowa choroba trzody chlewnej. W Polsce pojawiła się najpierw na wschodzie, wirus przywlekły najpewniej dziki z Białorusi. Jedyną metoda „leczenia” ASF jest wybicie zarażonego stada i starania, aby choroba się nie rozprzestrzeniała. Straty są jednak ogromne - trzeba hodowcy wypłacić odszkodowanie, a ograniczenia w imporcie mię-sa z krajów zagrożonych ASF uderzają w całe rolnictwo.


POLECAMY:

Zachęcamy również do korzystania z prenumeraty cyfrowej Głosu Koszalińskiego





Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!