Lochy i korytarze pod Kłominem? Co Niemcy zostawili po sobie w kompleksach koszarowych [zdjęcia]

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Wejścia do podziemnych budowli w Kłominie
Wejścia do podziemnych budowli w Kłominie Fot. Mirosław Olczyk
Udostępnij:
Wizja podziemi pod Bornem Sulinowem rozpala wyobraźnię. A co z pobliskim, bliźniaczym – choć mniejszym – Kominem? Nasz Czytelnik postanowił to sprawdzić.

Tak naprawdę Kłomina w gminie Borne Sulinowo już nie ma. Po bez mała 30 latach po wyprowadzce Rosjan została z niego kupa gruzu i kilka budynków zagubionych w rozrastającym się lesie. To tu wybrał się Mirosław Olczyk, pasjonat historii dawnej bazy wojskowej i poligonu.

CZYTAJ TEŻ:

- Zainspirowani postem na naszej grupie i podobnymi wpisami na innych stronach o podziemnym drugim mieście w Bornem Sulinowie postanowiłe faktycznie zajrzeć w kilka znanych dziur –

pisze po wizycie w Kłominie.

- Podziemnego miasta nie znaleźliśmy, ale kilka miejsc jest wartych ponownego odwiedzenia.

W resztkach dawnych budowli – a dziś bywa, że i w środku las – natrafił na kilka głębokich szybów wiodących w głąb ziemi. Schodzenie do nich jest co najmniej ryzykowne, więc nie fotograf tam się nie zapuszczał. Ale zdjęcia wskazują, że Niemcy – budowniczowie bazy na południowym skraju poligonu Gross Born pomyśleli przynajmniej o schronach przeciwlotniczych i głębokich piwnicach. Czy o czymś jeszcze? Po tym bez dokładnych badań m.in. z wykorzystaniem geodararu nie sposób się dowiedzieć.

CZYTAJ TEŻ:

- Praktyczni Niemcy wszystko mieli przemyślane i nie ma w tym nic dziwnego – pisze pan Mirosław. - Po pierwsze zapewne część piwnic miała takie przeznaczenie i pomijając już budynki komendy garnizonu i domu oficera to każdy koszarowiec w Gross Born miał piwnice przez całą długość budynku z wejściami i wyjściami z obu stron. Dziś myślimy o schronach przez pryzmat drugiej wojny światowej i nalotach dywanowych o których na początku lat 30. XX wieku nikt jeszcze nie słyszał. Dodatkowo w 1944 roku jak zaszła taka potrzeba w obu zespołach koszarowych (Borne i Kłomino) powstała sieć schronów i szczelin przeciwlotniczych wystarczająca na stan osobowy jaki w tym czasie przebywał w garnizonie. Dodatkowo w tym czasie w Bornem Sulinowie zbudowano system alarmów przeciwlotniczych którego elementy są widoczne do dziś w postaci charakterystycznych betonowych słupków jak na ulicy Kolejowej.

Miasto, którego już nie ma

Kłomino, Gródek, Westfalenhof pod takimi nazwami funkcjonowało miasteczko-baza wojskowa w gminie Borne Sulinowo, którego dziś już praktycznie nie ma.

W ciągu niemal 30 lat od wyprowadzki Rosjan, którzy w Gródku stacjonowali z pułkiem rakietowym, tętniące życiem miasteczko doprowadzono do ruiny. Nie powiódł się żaden z planów na zagospodarowanie bazy po wyjeździe wojskowych. A pomysłów było bez liku – od urządzenia więzienia, ośrodka deportacyjnego dla obcokrajowców, bazy wojsk NATO, czy miasteczka dla harleyowców. Jedyne co się udało, to utopić kilka milionów państwowych dotacji w odtworzenie infrastruktury, która nigdy nie zadziałała i już nie zadziała.

CZYTAJ TEŻ:

Skąd nazwa Westfalenhof? To zapewne pamiątka z wieku XVI, gdy na ziemie te dotarli niemieccy koloniści z Dolnej Saksonii i Westfalii. Wojskowe miasteczko Gross Born zbudowano w latach 30. XX wieku. Większość zabudowań i układ urbanistyczny bazy ocalały do dziś, choć wiele obiektów popadło w ruinę i zostały już rozebrane. Zbudowano dziesiątki koszar, zaplecze magazynowe. Powstała stacja kolejowa (Gross Born połączyła linia kolejowa z Łubowem) z wielką rampą, elewatory zbożowe oraz magazyny kwatermistrzowskie z bocznicami kolejowymi.
Miejsce było słabo zaludnione, co nie znaczy, że bezludne. Tak olbrzymi kompleks koszarowy wraz poligonem (ponad 18 tysięcy hektarów) nie mógł powstać bez zniszczenia cywilnej infrastruktury. Formalnie rząd przekazał teren wojskowemu zarządowi lasów (Ober Kommando Heeresforstamt) z wsiami Linde, Steinforth, Knacksee, Marienwalde, Plietnitz, Birkhof i Gross Born.

Do lat 30. XX wieku stanowiły niezależne organizmy. Wtedy to państwo wykupiło okoliczne gospodarstwa i wysiedliła część mieszkańców. W niespełna pięć lat, w szczerym polu i lesie wbudowano bazę wojskową i poligon dla artylerzystów odrodzonego Wehrmachtu. Równolegle na południowym krańcu poligonu Niemcy wznieśli bliźniacze, choć znacznie mniejsze osiedle koszarowe zwane Westfalenhof (ros. Gródek, dziś Kłomio w kompletnej ruinie).

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie